środa, 12 grudnia 2012

Net & (w)kur(w)ierzy

Ludzie wkrótce zatracą umiejętność pisania, a na pewno ja. Już teraz nie pamiętam, kiedy używałam swojego pióra. Na wykładach notuję w netbooku, bo jak nudny wykład to można se skoczyć na fecebooka ^^', a kiedy przyszedł do mnie list, PRAWDZIWY LIST, odpisałam na kompie - bo tak szybciej. Gorzej zrobiło się, jak sobie pomyślałam, że to wydrukowane cudo trzeba wsadzić do jakiejś koperty, zakupić, jakiś durnowaty znaczek i iść w ten mróz na pocztę, na której i tak odstanę kolejkę.... No bo jak to? To internet mi go już nie wsyśnie i nie wyśle sam? Chociaż po części to wydawałoby się lepsze w moim przypadku z moimi internetowymi perypetiami.

Oczywiście w sobotę wpadł facet z VECTRY i.... i powiedział, że on nie potrafi z górnego piętra przeprowadzić kabla na nasze i w związku z tym, nie może nam nic podłączyć, ani telewizji, ani neta. Powiedział, że wpadnie wieczorkiem ze swoim bardziej doświadczonym kolegą i może on coś poradzi, ale nie miałam złudzeń. Chociaż w zasadzie to o tej porze można rzec, że miałam już jedynie złudzenia, ale były dalekie od neta, a bardziej przywiązane do mojego stanu nieważkości. Współlokator A. miał urodziny, wielu gości nie przyszło, a umówmy się panie i panowie, wódka sama się nie wypije ^^'.

A. mnie tulił i obiecywał sam coś załatwić z netem, ew. umówić się ze specjalistą i go za chabety, aby pokazać, jak ma być to zrobione. Moje Kochanie albo się zna, albo jest agresywne ^^. O dziwo o 19 zadzwoniła ciotka, że panom się udało i tak oto śmigam w końcu na stacjonarnym bez żadnych obciążeń <3. W niedzielę, jak tylko wstałam (o 17) popędziłam do domu ;P. (Reakcja mojego A: jak to już się zbierasz, tak wcześnie?)


Także na razie się jaram netem i świętami, do których jużem gotowa :). Trochę było problemu (no ja przecież nie mogę nie mieć problemów), bo większość zamawiałam z neta, a kurierzy (no bo po co się umawiać) budzili mnie ok 8-9 rano. BRRR. Niemal codziennie walczyłam ze sobą. Na początku miałam taktykę "nie odbierać, nie ma mnie, schowam się pod kołdrę, a to prawie, jak nieistnienie", ale po niemiłej przeprawie z jedną firmą kurierską, gdzie musiałam biec do głównej siedziby firmy po odbiór, po czym się okazało, że na bezczela paczkę odesłali i zdziwieni byli, że ja nic o tym nie wiem, bo ponoć miałam dostać info, że paczka gdzieś na mnie czekała i czekać dalej nie zamierza. A ponieważ, ktoś zawzięcie ogląda epokę lodowcową za oknem, stwierdziłam, że póki poruszam się po obszarze ciepłego domku, mogę się poświęcić i nie spać.

Wydarzyło się coś jeszcze... ale to zasługuje na osobną notkę. Także zbiorę więcej informacji i się z Wami podzielę ;)

Pozdrawiam cieplutko!

14 komentarzy:

  1. Przyznam Tobie całkowitą i niezaprzeczalną rację- wódka sama się nie wypije ;]
    Gratuluję wygranej walki z Internetem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie umiem pisac piorem
    zawsze sie cala wybrudze
    trzymam dlugopisy bardzo nisko ze jak mam dluzsze paznokcie to szuram nimi po kartce :P tak tez latwo sobie wyobrazic jak wygladaja opuszki moich palcow po kontakcie z piorem :P
    u mnie na zajeciach nikt nie chodzi z netbookiem
    chyba szalu bym dostala jakby ktos mi stukal przez caly dzien w klawiature ;P
    ja by ominac kolejki na poczcie znaczki kupuje w kiosku :)
    lubie tradycyjne kartki swiateczne wysyslanepoczta
    listy zreszta tez

    OdpowiedzUsuń
  3. oh te firmy kurierskie.... mój M jest kurierem i znam wszystkie ich chwyty na wylot:)

    i pamiętaj...mają obowiązek zadzwonić i spytać szanowną MONO czy życzy sobie wizyty o 8 rano czy może w kolejny dzień. Za 3-cim razem dopiero trzeba dymać do siedziby.

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dużo piszę poza komputerem, choćby na brudno, żeby nie zapomnieć, jak to się robi długopisem:)
    Och, kurierzy, och, monterzy...Mogłabym elaborat napisać o panach reprezentujących te branże:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh znam takich aż za dobrze... utrapienie to mało powiedziane.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam o tych problemach z internetem u Ciebie i już zastanawiam się jak to u nas będzie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha! Gratki ;-)
    A co do listów, to ja uwielbiam pisac listy, ale ostatnio też raczej maile, ale nie z wygody pisania tylko wygody potem przeczytania co napisałam, bo czasem jak odp dostaje po dłuzszym czasie to nei wiem czego dotyczyła ^ ^

    Natomiast pisanie reczne trenuje jak nie mam nic do roboty w robocie ^ ^ Ale fakt, ludzie niedługo zapomną pisać... Co gorsza, tym na obczyźnie nei tylko gramatyka ale i ortografia siada (przyznaje się bez bicia)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlatego, żebym nie zapomniała, jak się pisze, przygotowuję własnoręcznie kartki świąteczne, wypisuję je i wysyłam bliskim. Dla mnie to wielka przyjemność :)
    Pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń
  9. No to gratuluję, że udało się z tym Internetem! :) Bez niego to jak bez ręki.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja uwielbiam pisać ręcznie :D Na wykładach nie, ale różne spisy itp robię ręcznie :DDD No i widzisz w końcu masz internet stacjonarny ;p Gratuluję ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. nie no, niezły maniak jesteś :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Problemy z netem, skąd ja to znam... ;].
    Jeśli chodzi o pisanie, to ja na komputerze tylko maile i portale, nie lubię np. odrabiać prac domowych na komputerze, chociaż niektóre tego wymagają, ale wolę najpierw na brudno napisać na kartce i później przepisać już gotowe, bez błędów ;). Ale kto co lubi :).
    Mam nadzieję, że prezenty okażą się trafione,
    Pozdrawiam cieplutko ;).

    OdpowiedzUsuń
  13. albo rybki albo akwarium:) No to gratuluję ci własnego internetu i czekam na te wiadomości niecierpliwie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że nie udało się za pierwszym razem i bez nerwów załatwić tego internetu, ale ważne, że już jest :)

    OdpowiedzUsuń