sobota, 17 listopada 2012

Układanie życia i gier

Heh biednemu i wiatr w oczy kole... i zwiewa i podwiewa... jednym słowem lipa.

Spotkawszy się z babcią M. i obgadawszy już szczegóły, zwierzyłam się, że w związku u mnie nie najlepiej. No bo przecież było widać, jaka jestem rozbita, wiecie co ona na to?
- To cudownie! Jak się z nim rozstaniesz pamiętaj o moim wnusiu... -__-'
Taaaa... nie mogę wytrzymać ze spokojnym facetem, który ma ciut za duże ego, ale na pewno poradzę sobie z niedoszłym samobójcą na pełen etat (ma z 10 prób na koncie?), z borderem, jak ja i alkoholikiem. Na pewno też pomoże mi finansowo, przecież nie skończył żadnej szkoły i ciągle przez alkoholizm traci pracę. Nic tylko się cieszyć, czeka nas świetlana przyszłość. On będzie się awanturował, ja wrócę do cięcia i pozamiatane. Na koniec romantyczne topienie się w rzece, czy podcinanie żył. YEAH. I żeby było jasne pomagam mojemu eks jako przyjacielowi, bo cóż... niestety żadnych dobrych sobie nie narobił, a jak człowiek ląduje w więzieniu z depresją, czy walczy z nałogiem, uważam, że sam zostawać nie powinien.


Chcąc przetrwać do rozmowy z A., przed zajęciami mykłam do empiku po jakąś odmóżdżającą grę. Jako, że nie mogłam się zdecydować kupiłam ich aż 3 i w zasadzie, jak tak dalej pójdzie chyba potrzebna mi trzecia praca... Oczywiście dalej szukam z jeszcze jednego ucznia, bo szukanie pracy jest uzależniające, a przecież mała szansa, że ktoś mi odpisze, więc ja piszę wszędzie. To normalne? E, próbować chyba warto, z tym kierownikiem sektora mi się przecież trafiło, jak ślepej kurze ziarno.

W domu czekał mnie zabójczy SURPRISE, gdyż okazało się, że RPG z CD-Action nie zamierzają mi chodzić w ogóle i zaraz po zainstalowaniu, same się odinstalowują O.o. Cywilizacje V wymagają jakiś kont, rejestracji, a po godzinie dumania, jak przywrócić auto run, by zrobić poprawną instalację, okazało się, że gra i tak zacina się graficznie i na mapach mam jakieś takie sznyty. Szybko, więc z niej zrezygnowałam i instalowałam kolejną godzinę GTA 4, tylko po to, aby się dowiedzieć, że nie mam miejsca na dysku. Hmmm... no tak brak dysku zewnętrznego mocno daje mi się we znaki, choć nie doszłam jeszcze, czym mogłam tak zawalić dysk C, skoro wszystkie moje filmy znajdują się na D i zajmują raptem połowę tamtejszego miejsca... Więc? Zagadka do wyjaśnienia.

Także odstresowałam się, jak nigdy. Nagrałam tak, że hej.

Więc dalej zestresowana poszłam spać w myślach układając przemowę do A., którą i tak szlag trafił, bo nie spodziewałam się takich odpowiedzi. Na szczęście uzbrojona w makijaż, nie rozryczałam się na dobre.

Cóż... widziałam wiele pięknych związków, po których nie pozostał nawet pył. Nie wiem, czemu z moim miałoby być inaczej? A mimo to, gdy mówię, że chyba się rozstanę z A., wszyscy machają ręką i po prostu w to nie wierzą. W zasadzie to ja chyba też... bo nie miałabym odwagi tego zrobić i to właśnie poczułam na wczorajszej rozmowie, a kiedy wspomniałam o tym, zobaczyłam w oczach A. taki strach, że zrozumiałam, iż on tego sam też nie zrobi. Heh brzmi, jak toksyczny związek, ale.. wszystko sobie wyjaśniliśmy. A. opowiedział mi, czemu się wkurzył, jakie miał problemy (bynajmniej niebanalne), a ja się wepchnęłam w bardzo nieodpowiednim momencie, i kiedy kolejna osoba coś od niego chciała, nie wytrzymał. Cofnął też parę słów, a my poruszyliśmy wiele innych kwestii. On opowiadał mi o swoich problemach, ja o swoich...

Na tatusia też zaradził. Stwierdził, że jak coś to zaraz mnie do ojca zawiezie, abym sobie pokrzyczała i ulżyła ^^', a kiedy stwierdziłam, że nie mam na to ochoty, stwierdził, że on sam pojedzie, wytłumaczyć mu pięścią co traci i cyknie zdjęcie, przywiezie mi, a jak se popatrzę z pewnością lepiej mi się zrobi :D. Bądź co bądź, zaraz się roześmiałam. To jest właśnie mój A. Wiemy, że co nieco trzeba odbudować,ale pojawiły się chęci i coś takiego, dziwnego, jakby wszystko się zmieniło...


Przyjaciółka też się odezwała! Przeprosiła i też ma problemy... mamy niedługo się spotkać i pogadać na spokojnie. Więc wszystko na nowo się układa. No ojca tylko mogę z myśli na księżyc wysłać. Jasne, że byłam ciekawa, jak wygląda, kim jest, ale z opowieści matki widać, że nikim ciekawym, a skoro nie chce mnie poznać mimo, iż wyciągnęłam do niego rękę, zaznaczając, że nic więcej nie chcę - gardzę nim za brak jaj. Tyle w temacie.

Skoro wszystko się układa usiadłam dziś z powrotem do swoich gier, pokombinowałam z jakimiś kodami w notatniku, zrobiłam miejsce na dysko i voila! CD-Action nie chodzi dalej, ale Cywilizacje już całkiem nieźle. A w GTA, mimo że długo walczyłam o to, aby nie jechać autem w powietrzu (spodziewałam się, że raczej nie tak wygląda wspaniała grafika reklamowana na opakowaniu) i znów pokombinowałam z jakimś patchem i o! Pojawiła się jezdnia. Co prawda wóz zaczął szwankować, bo jedzie tak: PYR, PYR, PYR, STOP, PYR, PYR, PYR, STOP, ale może i to zacinanie jakoś ogarnę? (najprościej kupując stacjonarny komputer, heh potrzebna 4 praca?).

Tak czy siak wracam do życia :). Dzięki za wsparcie, było mi potrzebne! Postaram się już nie chrzanić od rzeczy, bo chyba nauczyłam się tego, że kłótnia z A. to w zasadzie pierdoła, którą przed wyjaśnieniem z A., nie powinnam się martwić. Widać moi znajomi znają nas bardziej niż ja.

Na dniach Was poodwiedzam i wracam do odpowiedniego sobie rytmu :). A dziś i jutro inwentaryzacje.  Uwielbiam robić sklepy odzieżowe przed gwiazdką. Mam już wybrane wszystkie prezenty, a i nawet kreację noworoczną ;P. Co prawda każda z tych rzeczy kosztuje więcej, niż zarobiłam skanując je, ale skoro wyszłam z długów tak szybko to pewnie znów pożyczę se kasę, która idzie na czesne, bo w styczniu nadrobię, a święta... święta są od dawania! A te pierwszy raz od wielu lat spędzę ze swoją matką, z którą mam coraz lepszy kontakt... Muszą być wyjątkowe!

28 komentarzy:

  1. Polecam na odmóżdżenie Quake III Arena. Jak sobie pobiegasz i zkilujesz kilku kilkuset botów w tempie odrzutowca to zapomnisz o całym świecie, a Twoja agresja zaklei qwerty ta klawiaturze :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę właśnie jakieś strategie. Jak RPG to też takie do myślenia jaką umiejetnosc rozwinąć, kogo wziąć do drużyny. Jakieś zadania po drodze... Myślenie wciąga ;)

      Usuń
    2. zgadzam się w 100%! Quake ftw, nia angażuje mózgu, a zabawa przednia :D

      Usuń
  2. /Jak widać czasami warto się poświęcić, w końcu mogliście pogadać i podziałało, ciesze się. Czasami nie wiele trzeba by było dobrze, trzeba tylko to coś odnaleźć.

    Co do ojca, mój też mam mnie gdzieś, ale będę próbowała się z nim spotkać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam swój honor. Nie to nie. Nie potrzebuje już ojca a wokół siebie mam ludzi którym na serio na mnie zależy.

      Usuń
  3. jak dobrze, że większość rzeczy jest już w porządku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O Quake III jest dobry, swego czasu też pocinałam :D
    Ciesze się, że zaczyna się układać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja relaksuje się przy Tom Rider - Underworld LUB Tomb Raider: Anniversary

    OdpowiedzUsuń
  6. Chwilami jest nam ciężko, wszystko robi nam na złość, ale na szczęście po jakimś czasie wychodzi słońce i zaczyna się układać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie, którzy chcą się porozumieć zawsze znajdą drogę do siebie :)
    Cieszę się, że wszystko wraca do normy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło czytać, ze zaczyna się wam układać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozytywnie uśmiałam się z pierwszej cześci.
    Powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie gram w zadne gry
    raczej mnie denerwuja anizeli odstresowuja
    raz na jedna sie czailam
    byl to speedway na komputer ale kosztowal prawie 30 zlotych wiec zrezygnowalam :P


    o szukaniu pracy nic nie mow bo ja juz z sil opadam
    mam dosc

    OdpowiedzUsuń
  11. rozdanie u mnie, zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzisz, wyrzuciłaś z siebie wszystko i jest lepiej :) Trzymam za Ciebie kciuki. Bardzo podoba mi się pomysł Twojego A. co do ojca. Wyjątkowo męskie i skuteczne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Babcia najlepsza :C
    Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam co jakiś czas manię na gry :D Na razie mam na książki :D Więc gry na bok;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za głos w sprawie przemądrzałych. A do instytucji się przejdę, jak piszę, nakręciłam się:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja niestety jestem kaleka jeżeli chodzi o sporty
    mam problemy z koordynacją ruchową, potrafię przewrócić się na prostej drodze itd.
    wolę kibicować, bo jak wychodzę na boisko to mogę zrobić krzywdę zarówno sobie jak i osobą w moim towarzystwie :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Tylko to takie nierealne są historie :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tam wolę książkę poczytać niż w coś grać, choć czasami też gram, ale w coś na necie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W necie najczęściej jest tak, że im więcej zapłacisz za dodatkowe funkcje, tym jesteś lepsza ;P
      Ja jednak wolę sprawdzać stricte siebie a nie swój stan portfela ;P

      Usuń
  19. to prawda, ale jednak wolę takie czytać niż je przeżywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. tak jakby problemy się same rozwiązywały :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak mnie wkurzają takie akcję, jak gra albo jakiś program nie działa! Zamiast się odstresować to jeszcze bardziej się denerwuje.
    Dobrze, że sobie wszystko wyjaśniliście ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chodź festiwal odbędzie się dopiero w czerwcu, to dziękuje ; )

    OdpowiedzUsuń
  23. kurczę, wiem, że są ludzie, których po prostu nikt nie wyobraża sobie oddzielnie! MATKO, przepraszam za moją zabójczą składnię, ale rzeczywiście - czasem wydaje się, że związek jest na zawsze i tak się jakoś nagle kończy... więc gdy mamy wątpliwości, to może własnie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  24. :) miło czytać, że u Ciebie wszystko ku lepszemu idzie :)

    OdpowiedzUsuń