niedziela, 29 lipca 2012

Wyjazd

No i jestem w górach. Pociąg był o 7, więc musiałam praktycznie wstać o tej godzinie, o której zazwyczaj się kładę... a to już nie należało do najprzyjemniejszych zadań. Z dnia na dzień nie da się nagle zmienić dobowego trybu życia i przesunąć go chociaż o 6 godzin. Spałam więc niecałe 2 godziny i jak zwykle przyszła noc, a po całym dziennym majaczeniu nagle wracają mi siły ;/.

Martwię się też o moją ciocię. Jest tak nerwowa, że naprawdę mi jej żal. Nie kursowały tramwaje, na które liczyłyśmy chcąc dojechać na centralny, ale wyszłyśmy z dostatecznym zapasem, aby się tym nie przejmować, a ona wrzeszczała, panikowała, przeżywała, aby siedząc bezpiecznie już w pociągu wydzwaniać po wszystkich i opowiadać, przez co to ona nie przeszła... Cóż... kiedyś też się denerwowałam, że nie zdążę na pociąg, ale byłam wtedy na Białorusi, bez finansów na jakąkolwiek pomyłkę, w dodatku z wizą, która wygasała tego samego dnia i wokół ludzi, którzy ku mojej zgrozie nic, a nic mnie nie rozumieli. Nie znali, ani polskiego, ani angielskiego, a ja rosyjskiego. To tak, wtedy czułam stres, ale żeby panikować AŻ TAK, gdy jedyną konsekwencją, byłby późniejszy odjazd? I niezależnie, jak mocno starałam się dodać jej otuchy, uspokoić nieco, jedynie się po mnie wydzierała, aż w końcu zaczęła ignorować, a biorąc pod uwagę, że potrafi wściekać się o jeszcze mniejsze bzdety, naprawdę coś jest chyba nie tak. 

(skrót PKP w rzeczywistości oznacza: Poczekasz, Kurwa, Poczekasz)

Jedynie mój A. poprawia mi humor. W nocy napisał,że tęskni, rano zadzwonił, opowiadał, jak to tam na zlocie motocyklistów, i że mu mnie brakuje, bo podczas remontu przyzwyczaił się, że jestem codziennie... Szczerze? To już nie pamiętam, że na mnie krzyczał ^^'. Jeszcze dziś dowiedziałam się, że w pewnej grze, gdzie gramy razem, chwalił się swojemu klanowi, że jestem najseksowniejszą i najcudowniejszą kobietą pod słońcem. No nieźle... a poprosić go o miłego słówko, to pół roku trzeba czekać. A teraz to pół serwera prosi o moje zdjęcie i już wiem dlaczego ^^'.

Samego wyjazdu niestety żałuję. Upadł prawie 50 stopni. Na zewnątrz nie idzie wytrzymać, a to tam planowałam ten urlopik spędzić. Tutaj mam bardzo słaby zasięg z neta, więc właściwie w domu nie ma co robić. Myślałam jeszcze, czy by nie poopalać się nad rzeką, ale ponieważ wyrosłam z dziecięcej odwagi, często mylonej z głupotą, stwierdziłam, że są 3 powody, dla których jest to głupi pomysł:

Powód nr1: pijawki były tam pierwsze, nie chcę wchodzić im w życie z buciorami

Powód nr2: jakiś inteligent stwierdził, że żmija zygzakowata jest gatunkiem grożącym wyginięciem i tak potrzebnym do utrzymania, że aż porozmnażano je i wypuszczono do naturalnego środowiska. Miało to miejsce z rok temu, od tamtej pory w miejscowości, w której teraz jestem, żmije można spotkać wszędzie, nawet we własnych ogródkach. A ponieważ, zaskrońce od niektórych typów żmii zygzakowatej, pewniakiem można odróżnić właściwie tylko po źrenicy, stwierdzam, że stanowczo nie chcę spotkać żadnego gada, a tym bardziej patrzeć mu w oczy. Właściwie to po ogródku też się boję chodzić...


Powód nr3: kleszcze. Odkąd córka sąsiadów przeszła ostre zapalenie opon mózgowych, z którego ledwie wyszła - zaczęłam brać je arcy poważnie. Ba! Wtedy miałam wręcz obsesję i martwiłam się każdą krosteczką czy zgrubieniem na skórze.

Cóż... pozostaje mi zamknąć się w pokoju, dokończyć powieść i ją poprawić, a potem uciekć pierwszym, lepszym pociągiem ;P.

Jestem więc zdecydowanie miastowa. Wolę poopalać się przy fontannach, czy na basenie, a najlepiej na solarium (bo nie umiem uleżeć w miejscu) niż na dziko, wśród tylu niebezpieczeństw. Cholercia, chyba się stałam standardową kobietą ^^'. Gdzie te lata, jak chodziło się po drzewach, ubranym w dresy i przeżywało przygody w zaniedbanych miejscach, bez higienicznych wygód?

Heh... jak dobrze, że one minęły ^^'

13 komentarzy:

  1. Ech, dwugodzinny sen - straszliwa porażka jak dla mnie, przed sesją kilka dni z rzędu spałam od 2 do 4 godzin na dobę, więc Ci nie zazdroszczę.

    jak dla mnie to łażenie po drzewach było genialną sprawą, myślę, że teraz by się skończyło jakimś złamaniem otwartym i to niejednym :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale się nie dziwie, ja też jestem raczej miastową dziewczyną, wręcz domatorem. Za to mój kocha góry i spacery i rower i ogólnie przyrodę i ciąga mnie gdzie sie tylko da, a ja dziekuję losowi, że w w tej części UK gdzie jestesmy, nie za bardzo jest gdzie mnie ciagać :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabawne, że gdzieś się być może mijałyśmy na ulicach tego miasta ostatniej nocy...
    Wracałam nad ranem z pracy, i nawet nad ranem powietrze nie było wiele chłodniejsze niż w ciągu dnia. cztery godziny snu i choćbym nie wiem jak chciała spać dalej, zasnąć już nie mogłam, więc wstałam. Ostatnio mało śpię i zaczyna mnie to irytować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mieszkam na wsi i nie mam tych wszystkich atrakcji o których ty pisałaś:) Na szczęście. A co do opolanie to najlepiej wychodzi przy zbiorze owoców/warzyw sianach. opalenizna gwarantowana!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mieszkam na obrzeżach miasta. Wkoło jest pełno lasów, jezior, łąk. Wszelkie robactwa i łażenie po drzewach było dla mnie normalką... ale powoli już się starzeję i nie bawią mnie takie rzeczy :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam podobne paranoje dotyczące kleszczy i wszelkiego robactwa. Ale ich obawiam się wybitnie - już od kilku lat nie byłam w lesie. ;o I tam miłego odpoczynku. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kleszczy i pijawek to nawet ja nie lubię, chociaż cała reszta mnie nie rusza;)
    dziękuję za zaproszenie;)
    udanego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kleszcze, komary, pijawki i żmije? Komary i kleszcze mnie nie lubią, pijawek i żmij nie widuję więc pewnie i one nie interesują się moją osobowością więc dlatego ich nima :) A jeśli chodzi o sen, zazwyczaj śpię za dnia, by mieć noc dla siebie :) Dzięki za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widocznie ten typ tak ma ze komplementami nie rzuca na lewo i prawo :) Ale to ma swoje plusy , bo jakwreszcie usłyszy sie komplement z ust takiego faceta to jest on sto razy przyjemniejszy od takich słyszanych na codzień :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja swojego muszę zgnębić żeby mi powiedział coś miłego;) Zazdroszczę ci, że twój jest motocyklistą, mój szwagier jeździ i uważam to za zarąbiście seksowną pasję:))) Wracaj do siebie, bo cie te węże zjedzą :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdybym miała choć cień podejrzeń, że w zasięgu kilkudziesięciu metrów może znajdować się wąż (wszystko jedno jaki, zaskroniec też jest obleśny) to bym się ani o metr nie ruszyła :D

    Z kleszczami niestety nie ma żartów;/ świat posuwa się na przód i one też. Mój wujek w tym roku 2 miesiące leczył się z boreliozy:(

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię zieleń, piękne widoki itd. ale jak pomyślę sobie, że miałabym za towarzysza takiego obślizgłego, syczącego towarzysza to brrr odechciewa się

    OdpowiedzUsuń
  13. Wracam! :D nie mam pojęcia na jak długo, bo w końcu zostały tylko kilka dni do powrotu A ;)W każdym bądź razie moja waga spadła do 54 i jestem prze szczęśliwa ;D

    Ach te gady, kleszcze i Bóg jeden wie co jeszcze hihi ;) totalna masakra, ale do opalania chyba bardziej wybiorę swoje podwórko niż solarium ;) aaa i mimo niekoniecznie zapowiadającego się wypoczynku, życzę by był to udany czas! :)

    OdpowiedzUsuń